No i stało się … Rzecznik Praw Dziecka, podobnie jak my, nie zrozumiał mądrości Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

 

Pismem (sygn.. akt I 2 C 954/09) z dnia 20 października 2010 roku Rzecznik Praw Dziecka poinformował Sąd Okręgowy w Zielonej Górze, że zgodnie z przysługującym mu prawem postanowił zgłosić swój udział w postępowaniu.

 

Jednocześnie Rzecznik Praw Dziecka wniósł o to czego ojciec w sądzie od kilku miesięcy nie mógł przeforsować, czyli o dopuszczenie dowodu z badań więzi emocjonalnej łączącej dzieci Tomka. Jako cel tychże badań Rzecznik podał zbadanie jakie mogą być konsekwencje rozdzielenia, o zgrozo … rodzeństwa!

 

Tylko z jednym można się tutaj z Rzecznikiem nie zgodzić. Dzięki dotychczasowej twardej walce Sądu o dobro i szczęście jednego dziecka, badać powinno się w tej chwili nie jakie mogą być lecz czy i jakie konsekwencje rozdzielenia rodzeństwa dla obojga dzieci, z których jedno już po raz drugi doświadcza dobrodziejstwa w postaci troski Sądu o swój los (synowi Tomka najpierw zabrano ojca, a teraz zabiera mu się siostrę – czy to nie za dużo jak dla jednego młodego człowieka?).

 

W uzasadnieniu swojego stanowiska Rzecznik Praw Dziecka zauważył, że „W przedmiotowej sprawie należy odwołać się do art. 107 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który stanowi, że rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba, że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia”.

 

Piękny to ze strony Rzecznika Praw Dziecka gest w stronę Sądów, którym dał on szansę wyjścia z tej sytuacji z twarzą. Trzeba wam bowiem wiedzieć, że artykuł 58 (na który powoływał się dotychczas ojciec) i artykuł 107 kro mówią to samo jeśli chodzi o zalecenie nierozdzielania rodzeństwa:

 

art. 58

§ 1. W wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków i o kontaktach rodziców z dzieckiem oraz orzeka, w jakiej wysokości każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Sąd uwzględnia porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.

 

Art. 107.

§ 2. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem, i jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.

 

Podwójne zawarcie zasady nierozdzielania rodzeństwa w jednym akcie prawnym jest niewątpliwie wynikiem wagi jaką ustawodawca przyłożył do tej akurat kwestii zabezpieczenia interesu dzieci. Sąd Apelacyjny uporał się już w kompromitującym stylu z artykułem 58, na który powołał się ojciec. Sędziom niezręcznie jest przedłożyć interes dziecka nad własną ambicję i przyznać się do błędu. Aby te sprzeczne (sędziów i dzieci) interesy pogodzić, Rzecznik Praw Dziecka podsuwa sędziom artykuł 107, którego nie zdążyli oni jeszcze znieważyć.

Czy i tym razem pogłębione rozważania sędziów Sądu Apelacyjnego w Poznaniu doprowadzą ich do wniosku, że w magicznym „ujęciu normatywnym” artykułu 107 dzieci Tomka nadal nie są rodzeństwem?

Czy stanie się może cud i dzieci Tomka na powrót staną się rodzeństwem?

W takim przypadku wszyscy zawdzięczać będziemy sędziom nowe słowo w języku polskim, a mianowicie „urodzeństwienie”. Bowiem siłą i rozwagą przyrodzoną wyłącznie niezawisłym sądom zawdzięczać będziemy, że po okresie nie bycia rodzeństwem, dzieci Tomka znowu staną się rodzeństwem. Jak nazwać to inaczej aniżeli urodzeństwieniem?

 

Rzecznik Praw Dziecka zgodził się także z drugim podnoszonym przez nas argumentem, iż niedopuszczalne jest kwalifikowanie córki Tomka jako dziecka znajdującego się w okresie wczesnego dzieciństwa. I w tym przypadku Rzecznik wykazał się daleko idącym wyczuciem i wyrozumiałością wobec sędziów. Uwagę swoją zgłosił w formie bardzo zawoalowanej. Otóż przytaczając to samo orzeczenie SN (C 1814/52), które przytoczył Sąd Apelacyjny w Poznaniu, Rzecznik Praw Dziecka pominął akurat ten aspekt ustaleń Sądu Najwyższego, jako nie mający związku ze sprawą. Ponieważ nie podzielamy optymizmu Rzecznika Praw Dziecka co do tego, że sędziowie właściwie to zrozumieją, a mając jednocześnie pełną świadomość, że na naszą stronę zaglądają, wolimy o tym napisać wprost.

 

Kopię całego pisma Rzecznika Praw Dziecka możecie zobaczyć tutaj.

 

No i pozostaje najważniejsze pytanie: co teraz wymyśli Sąd Apelacyjny w Poznaniu, aby wyszło na jego? Sąd zadanie poniekąd sam sobie utrudnił, gdyż w chwili słabości, niesiony swym humanitaryzmem bądź wyrzutami sumienia wobec oszukiwanego przez siebie ojca, w postanowieniu z dnia 5 maja 2010 roku (sygn. akt I ACz 454/10) napisał:

 

 

Zdaje się, że podsuwając sędziom wykładnię prawa, które należy zastosować, Rzecznik Praw Dziecka przyszedł im z pomocą w ich strasznych rozterkach. Jak mus to mus czyli „dura lex, sed lex”. Wypisz, wymaluj gotowa decyzja J

 

 

P.S. Radość mą budzi nieporadność z jaką sędziowie  łamią prawo. Nie ma we mnie radości nad smutnym losem dziecka, które przez nieuczciwość i egoizm jednego z rodziców ponosi największą stratę. Bez względu na to co myślą sobie sędziowie dzieje się tak zarówno wówczas gdy dziecko zostaje przy matce, jak i wówczas gdyby zostało z ojcem. Myślę, że wiele dzieci uniknęłoby tego smutnego losu, gdyby sądy konsekwentnie i zgodnie z Konstytucją RP stały na straży rodziny, każąc ponosić konsekwencje rozpadu rodziny bez względu na płeć, temu rodzicowi, któremu rodzina się znudziła. Już widzę te krzyki i larum: nie można karać dzieci za błędy rodziców. Hipokryzja. Pierwsze, drugie z nich strasznie by się zdziwiło, ale może trzecie w końcu zastanowiłoby się czy warto. Dzisiaj niestety sądy sankcjonują seksizm w stopniu niespotykanym w żadnej innej dziedzinie życia, czego ta sprawa jest dobitnym przykładem. W konsekwencji dzieci traktowane są jak majątek odrębny przypisany matce. Można zatem wobec nich stosować przepisy o egzekucji komorniczej czy dokonywać ich podziału …