|
Nadrzędnym
celem sądu rodzinnego jest dobro
dziecka. Powtarzam to jak mantrę, aby nie umknął naszej uwadze problem,
wobec którego stajemy. Oczywiście pod warunkiem, że jest to dziecko matki.
Dzieci ojców mają już inne prawa, które nie są aż tak ważne. Każdy
z psychologów, któremu pokazywaliśmy opinię biegłych z RODK w Głogowie razem
z postanowieniami sądów łapał się za głowę. Przecież w tej rodzinie jest
dwoje dzieci! – mówili kierowani pierwszym odruchem. Syn Tomka dla sądu się
jednak nie liczy. Pomimo apeli ojca, ilość godzin kontaktów jakie sąd
wyznaczył dotychczas wychowującemu się razem rodzeństwu wynosi 0 (słownie:
zero). Biegli z RODK nawet nie przebadali syna Tomka na okoliczność jaki
wpływ na jego życie będzie miała decyzja sądu. Niezmiernie
doświadczeni (jak zapewnia ich szef Waldemar Kryślak) sędziowie Sądu
Apelacyjnego w Poznaniu nawet nie rozpoznali w dzieciach Tomka rodzeństwa!
Włos na głowie się jeży. Ale
dla Tomka to nic nowego. Gdy przed laty toczył z ... babcią swojego syna bój
przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze scenariusz był ten sam. Najpierw
skierowano go na badania w RODK (w Zielonej Górze) gdzie uznano, że syna
powinna wychowywać babcia. Sąd nie po to kieruje ojców do RODK, aby z tymi
opiniami polemizować. Wbrew prawu, ale zgodnie z opinią RODK odebrał dziecko
ojcu i przekazał babci. Wprawdzie Tomek pracował już wówczas jako nauczyciel
(sic!), ale dla niewiele od siebie starszej sędzi Agnieszki Borodziuk (do
dzisiaj orzekającej w Zielonej Górze) był niedość dojrzały emocjonalnie, aby
wychowywać swoje dziecko. Kolejne
odwołania nic nie dawały. Tomek z opinią biegłych z RODK był jak dziecko
umazane czekoladą. Im bardziej próbował ją z siebie zetrzeć tym gorzej
wyglądał. Sędzia Borodziuk nie kryła swojej satysfakcji na kolejnych
rozprawach. Czas płynął, a wraz z nim Tomkowi i jego małemu synkowi umykała
jedyna w życiu szansa przeżycia dzieciństwa razem. Sędzia Borodziuk własnym
macierzyństwem cieszyła się wówczas do woli, ale nie zakłócało to jej
sumienia. O
sprawie zrobiło się głośno, gdy na stronie „www.tata.pl oddajcie dzieciom
tatusia!” opublikowaliśmy informację, że sędzia Agnieszka Borodziuk zdobyła
doroczną Nagrodę Kota Odwróconego Ogonem za najbardziej absurdalne orzeczenie
w zakresie prawa rodzinnego. Polsce tę wiadomość ogłosił Tomasz Lis w
głównych wiadomościach TVN. Wkrótce do sprawy przyłączyły się inne media
(TVP1, Radio Zachód i Gazeta Lubuska), a także Minister Sprawiedliwości, Helsińska
Fundacja Praw Człowieka i Rzecznik Praw Obywatelskich. Na temat opinii
biegłych z RODK w Zielonej Górze wypowiedział się m.in. prof. Zbigniew Nęcki
nie pozostawiając na niej suchej nitki. Pod naporem opinii publicznej i
presjii władz Ministerwstwa Sprawiedliwości, Sąd Okręgowy w Zielonej Górze
okazał się nie na tyle niezawisły, aby móc dalej ignorować obowiązujące
prawo. Syn Tomka odzyskał ojca i pozostaje pod jego doskonałą opieką do dziś.
Dzięki staranności Tomka jego syn utrzymuje bliskie i bardzo częste kontakty
ze swoją niepełnosprawną mamą. Babcia, z którą Tomek toczył bój o syna
przyznaje dziś otwarcie (m.in. na toczącej się obecnie sprawie rozwodowej
Tomka), że jej ówczesna postawa była błędna, że kierowała sie chęcią zemsty i
rewanżu za tragedię jaka spotkała jej córkę. Nawet ona wystawia dziś Tomkowi
opinię wspaniałego ojca. No cóż. Ludzie przebaczają. Sądy nigdy. A
obiektywnie przyznać trzeba, że było to wielkie upokorzenie nieuczciwego Sądu
Okręgowego w Zielonej Górze, który mając takiego rzecznika prasowego jakiego
ma (Ryszard Rólko) w pełni zasługuje na swoją marną opinię. Życie
ponownie zaprowadziło Tomka przed oblicze Sądu Okręgowego w Zielonej Górze
(nazwisko Pani sędzi pominiemy, aby nie robić jej niezasłużonej reklamy). Tym
razem żona Tomka, z którą posiada 5-cioletnią córkę odkochała się w nim i
złożyła pozew rozwodowy. Tomek wiedział, że żartów nie ma bo wprawdzie prawo
jest po stronie jego dzieci (rodzeństwa nie wolno rozdzielać, chyba że są ku
temu ważne powody), ale znał przecież opinię reprezentującego sąd Pana Ryśka,
że ojcom nie wolno wychowywać córek. Obawy
niestety się potwierdziły: starzy znajomi postanowili zastosować znany od lat
scenariusz. Skierowali Tomka, jego żonę i wybrane przez siebie dziecko dokąd?
Oczywiście do RODK! Tym razem w Głogowie. Po co? Aby trochę umazali Tomka
czekoladą. Bo bez czekolady nie da rady. Taki strasznie nieskazitelny ojciec
nie pasował do tego co się zaraz miało wydarzyć. Sąd musi mieć jakieś powody,
aby orzec tak jak chce. Gdy fakty nie pasują do linii orzeczniczej tym gorzej
dla faktów. Od czego jest RODK? Szczerze
mi wstyd za Tomka, który do RODK poszedł i poddał się badaniom. Dostał co
chciał. Zaskoczenia nie było. Biegli uznali, że córka ma pozostać pod opieką
mamy. Syna nawet nie dostrzegli. To znaczy kierując się wzorem sądu nie
potraktowali go jako podmiot w sprawie, a jedynie jako narzędzie, którego ich
zdaniem córka Tomka nie potrzebuje. Sąd sprawę dokończył i orzekł jak
proponowali biegli. Dlaczego? Bo najważniejsze jest dobro dzieci! Tomek
zaskarżył ewidentne naruszenie prawa (zakazującego rozdzielanie rodzeństwa)
przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, o czym
już wiecie. Pomimo zapewnień Waldemara Kryślaka, sędziowie Sądu Apelacyjnego
w Poznaniu nie tylko nie byli dość doświadczeni, aby poprawnie ustalić
pokrewieństwo dzieci Tomka czy okres rozwoju w jakim znajduje się jego córka,
ale nie potrafili nawet rozpoznać w opinii RODK bubla jakim ona w
rzeczywistości jest. Sądu Apelacyjnego nie zaniepokoił również fakt, że bada
się wpływ rozpadającej się 4-osobowej rodziny wyłącznie na jedno dziecko! Cóż
było robić? Próba dyskusji Tomka z opinią RODK powodowała zamierzony przez
sąd efekt: pogarszała sprawę. Absolutne wyżyny cynizmu osiągnął w tej
sytuacji Prezes Sądu Okręgowego w Zielonej Górze – Marek Witczak. Gratulujemy!
W jednym z pism do Tomka napisał: „Nadesłana korespondencja świadczy o
tym, ża ma Pan problemy z zaakceptowaniem argumentów i stanowisk, które nie
odpowiadają Pana oczekiwaniom, a które są prezentowane przez niezawisłe
sądy.” Od siebie dodać mogę, że jak widać powyżej
Tomek nie po raz pierwszy ma takie problemy. Osobiście jednak bardziej mnie
martwi fakt, że to Pan Prezes i kierowana przez niego instytucja mają
problemy z wyciąganiem wniosków z przeszłości. Nic zatem dziwnego, że Pan
Prezes idzie w swoim piśmie dalej i straszy Tomka: „Tylko wyrozumiałość dla Pana osoby i humanitaryzm powstrzymuje mnie
od przesłania pisma organom ścigania”. Nie wiem gdzie Pan Prezes uczył
się o humanitaryzmie. Może na wspólnych z sędzią Borodziuk wykładach? Zapewniam
go jednak, że zarówno 13-letni dziś syn Tomka jak i on sam mają na ten temat
jak nagorsze zdanie i, co zrozumiałe, Tomek wyraża je wprost w korespondencji
do Pana Prezesa. A
jakie są owe argumenty Tomka nie zasługujące na uwzględnienie? 1.
Według prawa rodzeństwem względem siebie są dwie osoby posiadające co
najmniej jednego wspólnego rodzica, 2.
Prawo zabrania bez podania ważnych przyczyn rozdzielania rodzeństwa w
sytuacji orzekania rozwodu, 3.
Syn i córka Tomka do czasu orzeczenia sądu żyli i wychowywali się we wspólnej
rodzinie, 4.
Sądy obu instancji nie wskazały żadnej przyczyny, dla której dzieci Tomka
będące rodzeństwem należałoby rozdzielić, 5.
Opinia sporządzona przez biegłych jest stronnicza oraz błędna m.in. z uwagi
na fakt, że biegłe wypowiadają się o więziach łączych rodzeństwo bez badania
syna Tomka. Ad.
1. Fakt (tzn. fakt ma problem) Ad.
2. Fakt (tzn. fakt ma problem) Ad.
3. Fakt (tzn. fakt ma problem) Ad.
4. i 5. O tym poniżej ... Aby
zetrzeć z siebie czekoladę, którą sąd i biegli z RODK go umazali, Tomek
zwrócił się do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego z prośbą o wykonanie
oceny opinii sporządzonej przez biegłe z RODK w Głogowie. Opinia PTP jest
miażdżąca dla biegłych i sądów, które się na niej oparły. Oto próbka
komentarzy sporządzonych przez psychologa klinicznego, dr nauk
humanistycznych Agnieszkę Pietrzyk będącą biegłym sądowym: „przedmiot sprawy, określony przez
sąd „tj. które z rodziców daje większe gwarancje prawidłowego wykonywania
władzy rodzicielskiej” nie określa, wobec którego dziecka owa władza ma być
ocenioną, dlatego nieprzeprowadzenie badań diagnostycznych małoletniego syna
jest karydnalnym błędem opinii;” „biegli przebadali tylko małoletnią
córkę stron, nie uwzględnili jednak, ani też nie zasugerowali uzupełnienia
opinii o badanie małoletniego syna, a fakt ten stanowi kardynalny błąd
w sporządzaniu opinii psychologicznej w sytuacji rozwodu rodziców małoletnich
dzieci, będących członkami rozpadającej się rodziny;” „biegli nie podali źródła swej
interpretacji przywołanej preferencjii małoletniej córki osoby swej matki, co
rodzi obawę o bezstronność biegłych. Podobne wątpliwości budzi
interpretacja przez biegłych siły natężenia pozytywnych uczuć, żywionych
przez małoletnią wobec ojca;” „w opinii brak podania przez
biegłych źródła interpretacji o ambiwalentnych uczuciach małoletniej córki
wobec starszego brata. Owe braki podważają zasadność dowodową
ocenianej obecnie opinii;” „we wnioskach biegli odnoszą się tylko
do sytuacji małoletniej córki stron, a sąd nie o to tylko pytał, stawiając
szerszy do analizy zakres sprawy prawidłowego wykonywania władzy
rodzicielskiej obojga małżonków, z których jeden ma dwoje dzieci.” „przedstawione przez biegłych
portrety psychologiczne są powierzchowne, nie wyjaśniają mechanizmów
zachowania stron, będących we wspólnej sytuacji konfliktu, skutkującego
wytoczeniem przez żonę sprawy rozwodowej.” „W stosunku do pozwanego biegli nie
podają źródła umieszczonych w opinii informacji o nadużywaniu przez niego
alkoholu, co naraża ich na uzasadniony zarzut o stronniczość
przedstawiania obrazów psychologicznych skonfliktowanych małżonków.” „Kolejnym błędem w opinii
jest brak źródła informacji o wzmiankowanych problemach przystosowania pozwanego,
brak też precyzyjnego nazwania tych problemów i określenia czasu, od kiedy
one występują. Jest natomiast interpretacja owych problemów, co świadczy o
nieprawidłowym sporządzeniu opinii psychologicznej przez biegłych.” „Kolejną niespójnością interpretacyjną
biegłych dotyczącą opisu osoby pozwanego jest nazwanie go osobą zdolną do
tolerowania stresu i kontrolowania swych działań, by w innym miejscu opinii
pisać o nim, iż jest człowiekiem pochopnym w ocenianiu swej życiowej
sytuacji.” „Inną niespójnością
interpretacyjną biegłych jest ocenianie pozwanego, jako osoby zdolnej do
modyfikowania swego zachowania, a jednocześnie ocenianie go jako mężczyzny
skoncentrowanym tylko na sobie.” „w ocenianej opinii brak znaczącej części,
poświęconej historii konfliktu małżeńskiego, a brak ten wpływa na
obniżenie rzetelności opinii psychologicznej, sporządzonej w sytuacji
rozwodowej małżonków.” Mało?
Całą ocenę opinii zamieszczamy tutaj.
Na koniec podajemy jeszcze tylko podsumowanie oceny: „braki
informacyjne, błędy i niespójności interpretacji uzyskanych danych badawczych
dyskwalifikują ocenianą opinię sądowo-psychologiczną jako materiał
dowodowy w toczącej się sprawie rozwodowej stron.” Tyle
pozostało z argumentów sądu i ważnych powodów dla rozdzielenia
rodzeństwa. Czas
płynie, a wraz z nim dzieci Tomka tracą jedyną w swoim życiu szansę
wychowywania się razem i utrwalania łączących je więzi
bratersko-siostrzanych. Sędziowie natomiast dobiegają do emerytury z czystymi
sumieniami. A
teraz Panie Marku, czekam pod łatwym do ustalenia adresem na organy
ściagania. Wcześniej proponuję jednak spojrzeć w lustro i zastanowić się nad
swoim humanitaryzmem. Warto też pamiętać o tym, że niezawisłość sądom dana
jest po to, aby prawa strzec, a nie wedle woli, bezkarnie je łamać. P.S.
Słownik Języka Polskiego podaje następującą definicję pojęcia „łajdactwo”: „1.
czyn zły, nierządny, hańbiący,
postępowanie nieuczciwe, godne łajdaka; hultajstwo, łotrostwo 2.
zbiorowo: łajdacy” |